Dla uczonych w piśmie perfumy stały się dziełem samego szatana, chociaż Biblia ich nie potępia. Stary Testament nawet opisuje historię królowej Saby, która podarowała królowi Salomonowi flakon z aromatyczną miksturą – przypuszczalnie były to właśnie perfumy. Monarcha nie oburzył się, rzecz jasna, otrzymując tak cenny podarunek. Perfumy i ich receptury można znaleźć zresztą nie tylko w hebrajskiej Biblii, ale i chrześcijańskich pismach greckich.
Perfumy i ich aspekt grzeszności jest w takim razie dyskusyjny, zważywszy na fakt, że sam Jezus nie stronił od owych wonności. Bardziej jednoznaczne w ocenie wartości, jakie niosą ze sobą perfumy, są Koran i Talmud. Muzułmanie przed ponad dziesięć wieków przechowywali perfumy i tajemnicę ich wytwarzania. To właśnie Arabowie stworzyli pierwszy w historii aparat, za pomocą którego destylowano perfumy i udoskonalili proces filtracji. Na Bliskim Wschodzie niezwykła popularnością cieszyły się perfumy o zapachach ambrowych, a sama ambra, czyli wydzielina z przewody pokarmowego kaszalota, była o wiele cenniejsza niż złoto czy zdrowy niewolnik. Święta księga islamu zalecała, by perfumy były stosowane w celach religijnych oraz świeckich, a także jako środki oczyszczające i uszlachetniające. Do dzisiaj ortodoksyjni Arabowie rozpryskują perfumy o różnych zapachach na różne części ciała, myją ręce w wodzie, w której są perfumy i wierzą, że pachnąca osoba cieszy się opieką aniołów.
Perfumy i ich możliwości na najszerszą skalę wykorzystane zostały przez Chińczyków. Kosze z nieświeżą bielizną wykładano korą z drzewa sandałowego, do pościeli wkładano sproszkowane perfumy, a ich mieszkania wypełnione były zapachem kadzideł. Opary alkoholu były niwelowane przez naturalne perfumy – płatki jaśminu, a nawet pieniądze były drukowane na jedwabiu, na który uprzednio rozpryskano perfumy. Jako piersi odkryli moc aromaterapii i docenili perfumy o zapachach kwiatowych, szczególnie wiśni, jaśminu i paczuli.